O mediach i dziennikarstwie jakościowym

W kwietniowym numerze „Wiadomości Uniwersyteckich” ukazał się wywiad z prof. dr hab. Iwoną Hofman – dyrektorką Instytutu Nauk o Komunikacji Społecznej i Mediach UMCS. Zapraszamy do lektury!


Niedawno otrzymała Pani powołanie na przewodniczącą Rady Towarzystw Naukowych przy Prezydium PAN na kadencję 2019–2022. Serdecznie gratuluję tego sukcesu, zwłaszcza że będzie Pani piastować tę funkcję już drugi raz. Na początku rozmowy wyjaśnijmy naszym Czytelnikom, czym zajmuje się rada.

Rada Towarzystw Naukowych świętuje w tym roku 60-lecie istnienia. Początkowo funkcjonowała w ramach Polskiej Akademii Nauk jako Rada Towarzystw Naukowych i Upowszechniania Nauki. Taką nazwę nosiła do 1975 r. Jej głównym zadaniem jest koordynowanie działalności towarzystw ogólnych, specjalistycznych, regionalnych, federacji towarzystw oraz stowarzyszeń naukowo-technicznych, czyli podmiotów, które spełniają kryteria naukowości i są zarejestrowane w Polsce. Podejmuje działania pokazujące ich potencjał naukowy i społeczny przez promowanie różnych form aktywności towarzystw. Od kilku kadencji skupia się także na znalezieniu sposobów finansowania towarzystw ze środków budżetowych państwa, a w wymiarze pragmatycznym monitoruje ich działalność, głównie konferencje, wydawnictwa, czasopisma itd.

W tej chwili w RTN podejmujemy próby zmiany ustawy o stowarzyszeniach. Na początku czerwca, czyli praktycznie w rocznicę 60-lecia rady, planowana jest konferencja w Senacie RP, poświęcona projektom nowelizacji ustaw, które umożliwiłyby towarzystwom takie funkcjonowanie jak innym podmiotom naukowym, czyli np. aplikowanie o granty.

Wspomniała Pani, że RTN będzie w tym roku obchodzić swoje 60-lecie. Należy zatem dodać, że jest Pani pierwszą kobietą i w dodatku pierwszym naukowcem z Lublina powołanym na to stanowisko w historii rady.

Tak, to dla mnie źródło wielkiej satysfakcji. W ciągu tych 60 lat miałam znakomitych poprzedników, a mianowicie profesorów: Bogdana Suchodolskiego, Szczepana Pieniążka, Klemensa Szaniawskiego, Gerarda Labudę, Adama Bielawskiego, Włodzimierza Ostrowskiego, Jana Strelaua i Zbigniewa Gruszewskiego. To oczywiście nie wszyscy, tylko ci, którzy mają wybitne zasługi w różnych dziedzinach i dyscyplinach naukowych. Wart podkreślenia jest również fakt, że drugą kadencję zaszczytną funkcję przewodniczącej pełni kobieta, co napawa mnie dumą. W Radzie Towarzystw Naukowych pracuję od 2011 r., kiedy objęłam funkcję prezeski Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej.

Nie sposób nie wspomnieć, że to już czwarta Pani kadencja na tym stanowisku. Jakie zadania realizuje PTKS?

Dzięki działalności podejmowanej przez PTKS doszło przede wszystkim do utworzenia dyscypliny nauki o komunikacji społecznej i mediach, która dawniej nosiła nazwę: nauki o mediach. Mogę z całym przekonaniem i odpowiedzialnością stwierdzić, że gdyby nie zintegrowane wysiłki badaczy zrzeszonych w towarzystwie dyscyplina ta by nie powstała, ponieważ poza oczywistym zrozumieniem znaczenia mediów we współczesnym świecie trzeba spełnić szereg kryteriów formalnych, które wiążą się z konstytuowaniem dyscypliny. Funkcja, jaką pełnię w towarzystwie i wsparcie środowiska dały mi szansę na uregulowanie kwestii formalnych.

W strukturze PTKS znajduje się kilkanaście sekcji, mających bardzo szerokie spektrum zainteresowań w sensie naukowym, badawczym, a także promującym naukę, m.in. związanych z historią mediów, nowymi mediami, komunikowaniem politycznym.

Główne aktywności towarzystwa wynikają z jego statutu i polegają na promowaniu wiedzy o mediach i komunikacji społecznej. W dobie dezinformacji, hejtu, mowy nienawiści bardzo ważna jest nauka, np. poprzez warsztaty, laboratoria, o mechanizmach manipulacji językowej stosowanych przez media. Ponadto wydajemy swoją serię wydawniczą zawierającą zarówno autorskie prace polskich badaczy, jak i tłumaczenia najważniejszej literatury zagranicznej.

Rola PTKS została podkreślona w momencie, w którym podjęliśmy starania o utworzenie Komitetu Nauk o Komunikacji Społecznej i Mediach PAN. Komitet ten pod moim kierunkiem działał do grudnia ubiegłego roku. Ale w ostatnim czasie Wydział I – Nauk Humanistycznych i Społecznych PAN podjął uchwałę o nadaniu mu statusu komitetu naukowego, co oznacza, że przystępujemy do wyborów na pełną kadencję. I to jest ostatni etap formalizacji dyscypliny nauki o komunikacji społecznej i mediach w Polsce.

Przez dość długi czas Uniwersytet Warszawski i UMCS były uznawane za największe medioznawcze ośrodki akademickie w kraju. Do tego grona dołączyły z czasem inne uczelnie. Można powiedzieć, że to świadczy o tym, iż z roku na rok rośnie zainteresowanie kształceniem na kierunkach medioznawczych?

Kształcenie na kierunkach medioznawczych jest obecnie bardzo popularne. Od wielu lat zapewnia naszemu Uniwersytetowi świetne wyniki rekrutacyjne. Podobnie jest w całej Polsce. Można szacować, że – wliczając uczelnie wyższe i wyższe uczelnie zawodowe – ponad 35 jednostek prowadzi dydaktykę w tym zakresie. Jednak zgodnie z zapisami ustawowymi istnieje podział na dydaktykę i badania. Jak Pani słusznie zauważyła, do 2019 r. tylko dwa ośrodki miały pełne uprawnienia akademickie uzyskane na podstawie oceny ekspertów. Dzisiaj to już kilkanaście jednostek – zasady ewaluacji spowodowały, że ośrodki, które posiadają kategorię B+, również zyskały pełne uprawnienia. Może to świadczyć o rozwoju dyscypliny proporcjonalnym do rozwoju mediatyzacji świata. Mamy intuicyjne poczucie, że media są wszechobecne, wszechogarniające, dyktują nam obraz świata i nas w nim, ale powinna temu towarzyszyć obiektywna, oparta na teorii próba wytłumaczenia, dlaczego tak się dzieje oraz rekomendowanie, jak można żyć z mediami, nie podlegając ich władzy. Musimy mówić o mądrym korzystaniu z mediów i traktowaniu ich jako źródła informacji, wiedzy i zabawy. W tym kontekście uważam, że rozwój dyscypliny – zarówno w sensie dydaktycznym, jak i badawczym – jest więcej niż satysfakcjonujący. Przygotowując liczne wnioski formalne, dokonałam również obliczeń na podstawie danych zawartych w bazach wiedzy, z których wynika, że liczba badaczy deklarujących udział w dyscyplinie sięga już ponad 1000 osób, więc to dla nauki o komunikacji społecznej i mediach, funkcjonującej zaledwie od 10 lat, jest naprawdę ogromnym osiągnięciem.

Chciałabym nawiązać do Pani wypowiedzi odnośnie dominującej roli mediów, ponieważ żyjemy w czasach, w których jesteśmy bombardowani różnego rodzaju informacjami. Środowisko badaczy procesów komunikacji społecznej zwraca szczególną uwagę na potrzebę edukacji medialnej w społeczeństwie. Czy rzeczywiście jest ona dzisiaj tak istotna?

Edukacja medialna jest podstawowym zadaniem pedagogów, psychologów, medioznawców. Kiedyś myśleliśmy, że jest potrzebna na poziomie szkoły średniej. Ale to nieprawda – edukację medialną powinniśmy prowadzić już w przedszkolu, bowiem nawet małe dzieci niemal mechanicznie posługują się nowymi mediami. Moim zdaniem powinna ona mieć na celu pokazanie potencjału mediów, czyli ich dobrych i złych stron. Uzmysławiać odbiorcom, że media stanowią źródło informacji, podręczne narzędzie gwarantujące możliwość łatwej orientacji w świecie, budowania relacji z otoczeniem, rówieśnikami, ale także uświadamiać, jak wiele niebezpieczeństw wynika z anonimizacji przekazu, dezinformacji, bezrefleksyjnego przyjmowania, że to, co przeczytam lub zobaczę na ekranie telewizora, telefonu czy komputera jest w stu procentach prawdą. Edukacja medialna zakłada kształtowanie krytycznej postawy wobec przekazu medialnego m.in. poprzez przedstawienie mechanizmów przetwarzania informacji.

To bardzo ważne, zwłaszcza dzisiaj, czyli w dobie mediów społecznościowych i postępu technologicznego. Instytut Nauk o Komunikacji i Mediach, którym Pani kieruje, dostrzega dynamiczne zmiany zachodzące w komunikacji społecznej i sposobie użytkowania mediów, stąd m.in. otwarcie nowego kierunku oraz pracowni radiowo-telewizyjnej. Proszę opowiedzieć o tym coś więcej.

Nowe media to kierunek będący przede wszystkim odpowiedzią na zapotrzebowanie studentów, którzy po studiach licencjackich nie mogą kontynuować studiów magisterskich, a bardzo interesują się mediami, zwłaszcza nowymi, ponieważ media tradycyjne mają również swoje elektroniczne odpowiedniki. Będą to studia niestacjonarne, czyli dające szansę na połączenie pracy i nauki, oraz tak profilowane, aby pogłębić wiedzę, kompetencje w zakresie języka, komunikacji, formatów, gatunków przydatnych podczas funkcjonowania w przestrzeni nowych mediów. Po wstępnych szacunkach i rozpoznaniu problemów środowiska dziennikarskiego wiele sobie obiecujemy.

Studia te będą nastawione na zdobywanie umiejętności praktycznych?

Zdecydowanie. Na studiach I stopnia studenci m.in. poznają podstawy języka komunikacji, dowiadują się, na czym polega specyfika języka w mediach internetowych, ochrona własności intelektualnej. Podczas studiów na tym kierunku chcemy z kolei pokazać, jak to wszystko funkcjonuje w praktyce.

A jaką funkcję będzie pełnić nowo otwarta pracownia? Kto będzie mógł z niej korzystać?

Jesteśmy bardzo dumni z naszej pracowni radiowo-telewizyjnej, dlatego dziękujemy władzom rektorskim za pomoc przy jej tworzeniu. Pracownia jest przestrzenią do prowadzenia dydaktyki – wreszcie zajęcia warsztatowe możemy realizować na wydziale, zamiast korzystać z sal innych jednostek. Do dyspozycji studentów jest sześć kamer z osprzętem reporterskim i mobilnym oświetleniem, co daje możliwość przygotowywania relacji również w terenie. Posiadamy wyposażenie niezbędne do prowadzenia telewizji internetowej, streamingu oraz nauki wystąpień publicznych, co pozwoli nam na skomercjalizowanie efektów badań i prowadzenie szkoleń.

Pracownia umożliwi także rozwój kołom naukowym działającym w naszym Instytucie. Ich członkowie będą mogli zapraszać dziennikarzy, prowadzić warsztaty, organizować szkolenia i seminaria w warunkach oddających klimat redakcji zawodowych.

Od wielu lat – po części amatorsko, po części profesjonalnie – korzystając z zaplecza zaprzyjaźnionych mediów, przygotowujemy pokazy filmów, etiud, reklam, wideoklipów, które realizują studenci produkcji medialnej. Od teraz możemy je tworzyć i oglądać u siebie. Chcemy, żeby były one naszą wizytówką i argumentem „przemawiającym” do kandydatów na studia.

Otwarcie pracowni świadczy o tym, że przykładamy dużą wagę do jakości dydaktyki i praktyki dziennikarskiej.

Myślę, że dobrym podsumowaniem naszej rozmowy byłaby odpowiedź na pytanie, jak – według Pani Profesor – będzie wyglądała przyszłość mediów w Polsce.

Przyszłość mediów w Polsce będzie uzależniona od wymagań odbiorców. Abstrahując od prac nad nowymi ustawami medialnymi, w tym obywatelskimi projektami reformy mediów publicznych, bardzo ważna jest świadomość odbiorców, czyli nacisk na wiarygodność przekazu, poszukiwanie autorytetów medialnych i opieranie się na ich opiniach, a nie wyłącznie celebrytów. Jeżeli odbiorcy będą sięgali po nowe media, które nazwałabym dziennikarstwem jakościowym, to zmienią się ich oczekiwania wobec mediów. To ogromna szansa dla społeczeństwa, bowiem jak powiedział kiedyś w swoim wystąpieniu Leopold Unger, doktor honoris causa naszej Uczelni: Od tego, jakie są media, zależy jakość demokracji.

Rozmawiała Magdalena Cichocka
Fot. Gerd Altmann_Pixabay


Sprawdź ofertę Wydziału Politologii i Dziennikarstwa